24
Ma
Dziewicze Źródła Łyny czekają na odkrywców
24.05.2014 12:52

Wśród bagien i jarów. Gdzie rosną olszyny, Pod ogromnym wzgórzem Bije serce Łyny.

Z oczu Matki Ziemi Płyną łzy rzęsiste, Lśniące jak brylanty, Jak kryształy czyste.

Diamentowe strugi, Niczym włos dziewczyny,Splatają się w srebrny Warkocz rzeki Łyny.

I Płyną Spacerkiem, Patrząc w nieba lazur, Przez jeziora, knieje I Warmii i Mazur.

Przez granicę państwa Królewieckie doły, Po to aby ujrzeć nurt siostry Pregoły.

Tak rzekę Łynę opisuje nasz lokalny poeta, Władysław Dzięgała. Wiersz daje możliwość ruszenia swoją wyobraźnią, ale żeby ujrzeć piękno rzeki Łyny trzeba udać się do jej źródeł, do miejscowości o tej samej nazwie, do Łyny. Właśnie w okolicach tej miejscowości znajduje się źródło królowej rzek Warmii i Mazur. W 1959 roku utworzono tam 120 hektarowy rezerwat, aby uchronić zjawisko unikatowe w skali Europy erozji wstecznej na terenie nizinnym.Już w okresie II Wojny Światowej planowano utworzyć tam rezerwat, ale czekano z tym do końca lat pięćdziesiątych. O utworzenie tam rezerwatu zabiegał prof. Roman Kobendza, którego imię nosi rezerwat. Trasę wycieczki zaczynamy już na skraju wsi. Szlak wiedzie nas po lekkim pagórku następnie po dolinie. Wodę Łyny widzimy już po przejściu pierwszego kilometra. Są to pierwsze strugi królowej, których głębokość nie przekracza 1 cm, ale idąc dalej widzimy jak ze wzgórz spływają kolejne potoki, które łączą się rzeczkę. Gdy dojdziemy do pierwszej kładki na Łynie spotkamy już dość szeroki strumień. Woda spływa w tym miejscu z dziesiątek strumieni. Idąc dalej pod ogromne wzgórze możemy mieć niewielki problem, która trasę wybrać: łatwiejszy i nieco trudniejszy. Wybieramy trudniejszy, aby wrócić później łatwiejszym. Musimy "wspiąć się" jakieś 40 metrów. Idziemy górą, patrzymy na dolinę ze wzgórza, spod którego wypływają kolejne strumyki, oraz na tzw. noworodki czyli źródełka, które utworzyły się kilka lat temu. Idąc w kierunku Łyńskich Zdrojów przechodzimy przy głazie poświęconemu założycielowi rezerwatu Kobendzy. Przy kamieniu możemy odpocząć na specjalnie przygotowanych ławkach, oraz można zejść 15 m na dół, aby zobaczyć jak wraz z wodą z ziemi wypływa żelazo, co widzimy jako rudawy osad na dnie strumyka. Opuszczamy już miejsce pamięci załozyciela i udajemy się do Łyńskiego Młyna. Idziemy znowu wzgórzem, na równi z koroną drzew. Schodząc coraz niżej, z lewej strony widzimy tamy utworzone przez mieszkańców rezerwatu- bobry. Tamy utworzone są przy samym jeziorze Łyńskie Zdroje. Dochodzimy do osady Łyński Młyn, która jest własnością Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Spiętrzenie wody w tym miejscu zostało utworzone już w XIV w. dla pracy młyna wodnego. W budynku młyna, obecnie odnowionego po zakończeniu działań wojennych w 1945 roku utworzono wiezięnie. Po dłuższym odpoczynku idziemy dalej. Kierujemy się teraz w kierunku parkingu, ale w drodze do niego skręcamy ostro w lewo. Dochodzimy do drugiego mostka na Łynie, obok którego znajsuje się nie wielki kurhan, czyli miejsce kultu pogańskiego. Niewytłumaczalnym zjawiskiem jest fakt, że każde drzewo, które próbuje wyrosnąć na kurhanie usycha w przeciągu kilku miesięcy. Na wzgórzu kultycznym można ponownie odpocząć i udać się w drogę powrotną do miejscowości, która wiedzie szlakiem, którym przyszliśmy do rezerwatu. Rezerwat nie jest skażony, ani naruszony przez człowieka, czeka tylko na odkrycie. Zachęcamy do wycieczki do Źródeł Rzeki Łyny.

Zdjęcia można zobaczyć TUTAJ

Fot.: Kolaśniewski Adam


powered by Beepworld.pl